Często zadaje mi się pytanie: „Czym w ogóle jest minimalizm?” Jest to pytanie, które otrzymuję od ludzi, których właśnie poznałem i od ludzi, których znam od wielu lat.

Zwykle odpowiadam im krótkim, prostym wyjaśnieniem:

Minimalizm to celowe życie tylko z tym, czego naprawdę potrzebuję – z rzeczami, które wspierają mój cel. Usuwam rozproszenie związane z nadmiernym dobytkiem, dzięki czemu mogę bardziej skupić się na rzeczach, które mają największe znaczenie.

To jest moja krótka odpowiedź.

Ale często chcę odpowiedzieć bardziej szczegółowo. Kiedy ludzie zadają dodatkowe pytania, które pozwalają mi dokładniej wyjaśnić proste życie, lubię dodać:

Cechuje go jasność, cel i intencjonalność. W istocie bycie minimalistą oznacza celowe promowanie tego, co najbardziej cenimy, i usuwanie wszystkiego, co nas od tego odciąga.

To życie, które wymusza na nas intencjonalność. W efekcie wymusza poprawę w prawie wszystkich aspektach Twojego życia. Intencjonalność wygląda inaczej dla każdego, ponieważ nie ma dwóch takich samych osób, ale wymaga od każdego z nas głębszego zanurzenia się i bardziej introspekcji w stosunku do naszych wartości i pasji.

Współczesna kultura kupiła kłamstwo, że dobre życie polega na gromadzeniu rzeczy – posiadaniu jak najwięcej. Miałem znajomych, którzy traktowali w ten sposób nawet części iveco. Uważają, że więcej znaczy lepiej, i niechcący zgodzili się, że szczęście można kupić w sklepie. Ale oni się mylą. Minimalizm wyzwala wolność od wszechogarniającej pasji posiadania. Ośmiela się szukać szczęścia gdzie indziej. Ceni relacje, doświadczenia i troskę o duszę. Pozwala nam zobaczyć wszystko, co już mamy i przypomina nam o wdzięczności.

Robiąc to, znajdujemy bardziej obfite życie.